A NEW LIFE…

IMG-20151009-WA0010

Three weeks have passed since one of the most beautiful and exciting days of my life.
9th October was born Oliver … a boy of 3.6 kg … that anticipated his arrival a few days, but with such laziness making wait us nine hours … twice as much as his sister Adriana .
Me and my husband arrived very serene and peaceful in the hospital, confident that it would be much simpler since it was our second child … but … it was a completely different experience, everything was slower but more intense .. . more painful, but more cocoon like thanks to my wonderful husband and a midwife who greeted us in a peaceful environment with soft lighting and assisted us in a loving way, giving me some hugs and massaging my back during the contractions to help me better withstand the pain … It was also valuable to have an impartial comparison epidural on whether to hire, an assumption which I considered during births of both of my children, but I managed to avoid both time and live the moment in a natural way, facing the pain for what it is but taking into consideration that led to something wonderful … a birth … a rebirth of myself, of the renewal of our family, and a disruption of the balance and a new search of the same.
I hope I’ll remember every detail of that day, but unfortunately not for everyone is the same, there are many women who have not the same luck … My thoughts go to those who come to give birth in very difficult conditions, in an unsafe place, not attended by skilled personnel or unable to give support without violating privacy event.

For those who want to help:
In Syria to allow to be born away by gunfire:
Time 4 Life

In Ethiopia to allow women to give birth assisted in the hospital:
Amici di Adwa

Sono passate 3 settimane da uno dei giorni più belli e intensi della mia vita.
Il 9 ottobre è nato Oliver… un maschietto di 3,6 kg… che ha anticipato il suo arrivo di qualche giorno, ma che è nato con tanta pigrizia facendosi attendere 9 ore… il doppio rispetto a sua sorella Adriana.
Io e mio marito siamo arrivati molto sereni e tranquilli in ospedale, fiduciosi che sarebbe stato tutto più semplice trattandosi di secondo figlio… e invece… è stata un’esperienza completamente diversa, tutto è stato piu lento ma più intenso… più doloroso, ma allo stesso tempo più ovattato grazie alla presenza di mio marito e un’ostetrica meravigliosa che ci ha accolti in un ambiente tranquillo con luci soffuse e ci ha assistiti in un modo amorevole, regalandomi qualche abbraccio e massaggiandomi la schiena durante le contrazioni per aiutarmi a sopportare meglio il dolore… E’ stato prezioso avere anche un confronto imparziale sull’eventuale analgesia da assumere, un’ipotesi che ho considerato durante entrambe le nascite dei miei figli, ma che sono riuscita a evitare tutte e due le volte e vivere il momento in un modo del tutto naturale, affrontando il dolore per quello che è ma tenendo in considerazione che portava a qualcosa di meraviglioso… una nascita… di una rinascita di me stessa, di rinnovamento della nostra famiglia, e di uno scombussolamento degli equilibri e una nuova ricerca degli stessi.
Spero di ricordare ogni particolare di quel giorno, ma purtroppo non per tutti è così, c’è chi non ha avuto la mia stessa fortuna… Il mio pensiero va a chi si trova a partorire in condizioni molto difficili, in un luogo non sicuro, o non assistito da personale specializzato o incapace di dare supporto senza violare intimità dell’evento.

Per chi volesse aiutare:
In Siria per permettere di nascere lontano dagli spari:
Time 4 Life

In Etiopia per permettere alle donne di partorire assistite in ospedale:
Amici di Adwa

Minęły trzy tygodnie od jednego z najpiekniejszych i najbardziej ekscytujących dni w moim życiu.
9 października urodził się Oliver …  3,6 kilogramowy dzidziuś … który postanowil przyjśc na świat  kilka dni wcześniej, ale za to bardzo leniwie czekajać na niego dziewięć godzin … dwa razy tyle co jego siostra Adriana.
Ja i mój mąż przyjechaliśmy do szpitala bardzo spokojni, pozytywnej mysli, ze wszystko bedzie o wiele prostsze, ponieważ to nasze drugie dziecko … ale … to było zupełnie inne doświadczenie, wszystko było wolniejsze, ale bardziej intensywne … bardziej bolesne,  ale za to bardziej przytulne dzięki mojemy mężowi i położnej, która przywitała nas w spokojnym pokoju z delikatnym oświetleniem i asystowala, nie zapominajac o przytuleniu w ciezkich chwilach i masazu na plecach podczas skurczy, by mi pomóc lepiej wytrzymać ból … Wazne również bylo mieć bezstronna rozmowe o znieczuleniu, opcja, która wzielam pod uwage podczas narodzin obojga moich dzieci, ale ktora na szczescie udało mi się uniknąć i przeżyć te chwile w sposób naturalny, stawiajac czolo bólowi, taki jaki jest jest, ale pamietając, że prowadzi do czegoś wspaniałego… do narodzin … do odrodzenia siebie, odnowienia naszej rodziny i zaburzenia równowagi i poszukiwania jej kolejnie.
Mam nadzieję, że zapamiętam każdy szczegół tego dnia, ale niestety nie dla wszystkich tak jest… Sa kobiety, ktore nie maja tego szczęścia… Moje myśli leca do tych mam, które rodza w bardzo trudnych warunkach, w niebezpiecznych miejscach, przy niewykwalifikowanym personelu lub nie w stanie udzielenia pomocy bez naruszania ich intymnosci.

Dla tych, którzy chcą pomóc:
Syria, aby umożliwić porody z dala od strzałów:
Time 4 Life

Etiopia, aby umożliwić kobietom porod w szpitalu:
Amici di Adwa

Advertisements

24 thoughts on “A NEW LIFE…

  1. Congratulations! Beautiful photographs and beautifully told. Isn’t there always something so magical about seeing a little child hold their new born brother or sister for the first time?

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s